Władze Ninove we Flandrii Wschodniej zwróciły się do właścicieli i pracowników sklepów z prośbą, aby w obecności klientów nie rozmawiali między sobą po francusku. Argumentem ma być ochrona „flamandzkiego charakteru” miasta. W radzie gminy bezwzględną większość posiada skrajnie prawicowe ugrupowanie Forza Ninove. Sprawa wywołała kontrowersje, ponieważ belgijska konstytucja gwarantuje swobodę wyboru języka w kontaktach między osobami prywatnymi.
Skargi klientów i poczucie dyskomfortu
Jak tłumaczą władze lokalne, inicjatywa jest odpowiedzią na skargi części klientów, którzy czuli się niekomfortowo, słysząc rozmowy sprzedawców prowadzone po francusku. Zdaniem gminy takie sytuacje rodzą niezrozumienie i wrażenie wykluczenia wśród niderlandzkojęzycznych mieszkańców. Radna ds. lokalnej gospodarki Evi Bické stwierdziła, że niektórzy mieszkańcy czują się „obco we własnym mieście”.
Rozmowy z kierownictwem sklepów w centrum Ninia
W związku z tym urząd gminy zorganizował spotkanie z przedstawicielami kilku sklepów w centrum handlowym Ninia. Podczas konsultacji przekazano, że w obecności klientów oczekiwane jest używanie języka niderlandzkiego. Zapowiedziano także kolejne rozmowy z innymi przedsiębiorcami. Nie podano jednak, czy brak zastosowania się do apelu może wiązać się z jakimikolwiek konsekwencjami.
Pytania o podstawę prawną
Decyzja władz Ninove rodzi wątpliwości natury konstytucyjnej. Zgodnie z belgijską konstytucją swoboda używania języka może być ograniczona wyłącznie ustawą lub dekretem. W relacjach między osobami prywatnymi – takich jak rozmowy między pracownikami sklepu – wybór języka jest co do zasady dowolny. Władze gminy nie wyjaśniły dotąd, na jakiej podstawie prawnej opierają swój apel.