W poniedziałek 2 czerwca około godz. 17:50 doszło do tragicznego zdarzenia w brukselskiej gminie Ganshoren. 11-letni Fabian (mieszkaniec sąsiedniej dzielnicy Jette) poruszał się na hulajnodze elektrycznej po parku Élisabeth, choć belgijskie prawo zabrania dzieciom poniżej 16 roku życia używania e-hulajnóg w przestrzeni publicznej. Patrol policji postanowił zatrzymać chłopca do rutynowej kontroli, jednak na widok funkcjonariuszy Fabian przestraszył się i podjął próbę ucieczki. Rozpoczął się pościg – nastolatek zjechał z alejki na trawnik parku. Tam stracił panowanie nad hulajnogą i upadł, a ścigający go radiowóz nie zdołał wyhamować i potrącił dziecko. Mimo szybko podjętej reanimacji chłopiec zmarł wkrótce po przewiezieniu do szpitala. Okoliczności wypadku bada Komitet P (organ nadzoru policji, odpowiednik polskiego wydziału spraw wewnętrznych) – został on rozpoczęty przez prokuraturę celem zapewnienia niezależnego śledztwa. Biegli analizują miejsce zdarzenia (na trawniku parku widoczne były wyżłobione ślady opon w miejscu uderzenia) oraz stan techniczny pojazdu, zabezpieczono też nagrania z okolicy i trwa przesłuchiwanie świadków.
Reakcje społeczne.
Wypadek wstrząsnął lokalną społecznością Brukseli. Następnego dnia setki mieszkańców – w tym rodzina i przyjaciele Fabiana – zgromadziły się na czuwaniu w parku Élisabeth, przynosząc kwiaty i znicze upamiętniające zmarłego chłopca. Wśród mieszkańców Ganshoren i Jette pojawiły się gniewne pytania o adekwatność policyjnych działań. – „Nie wolno w taki sposób ścigać dziecka na hulajnodze” – mówił jeden z oburzonych sąsiadów podczas spotkania. – „On tylko się bawił, a park powinien być dla dzieci bezpieczny” – dodawała inna mieszkanka. W mediach społecznościowych zadawano retoryczne pytania, czy życie dziecka warte było ryzyka pościgu za wykroczenie zagrożone zaledwie 58-eurowym mandatem. Głos zabrali także przedstawiciele władz – burmistrzowie czterech brukselskich gmin (Ganshoren, Jette, Koekelberg i St-Agatha-Berchem ze strefy policji Bruksela-Zachód) wspólnie z komendą stołecznej policji wydali oświadczenie z kondolencjami dla rodziny i apelem o zachowanie spokoju do czasu wyjaśnienia sprawy. Z kolei Solayman Laqdim, francuskojęzyczny komisarz praw dziecka w Belgii, nie krył oburzenia: stwierdził, że prawa 11-latka zostały „w oczywisty sposób pogwałcone”, a sam pościg nazwał działaniem nieproporcjonalnym. – „To nie jest odosobniony przypadek, lecz element długiej serii [tragicznych incydentów]” – podkreślił Laqdim, wymieniając poprzednie ofiary policyjnych interwencji: „Mehdi, Ouassim i Sabrina, Ibrahima, Mawda, Adil… lista jest długa”. Słowa te unaoczniają, że śmierć młodego Fabiana rozpaliła w Belgii na nowo dyskusję o granicach policyjnych pościgów za drobnymi wykroczeniami drogowymi.
Seria podobnych spraw w Belgii i krajach sąsiednich
Tragedia w Ganshoren nie jest niestety odosobniona. W ostatnich latach w Belgii i sąsiednich krajach doszło do wielu wypadków podczas policyjnych pościgów za osobami na skuterach, motocyklach czy hulajnogach. Od 5 do 10 ofiar śmiertelnych rocznie – taki bilans wyłania się z analiz tych zdarzeń. Dla przykładu, według belgijskiego dziennika De Standaard, tylko w regionie Brukseli w latach 2017–2023 co najmniej dziesięć osób zginęło w następstwie kolizji z pojazdem policyjnym podczas pościgu lub interwencji drogowej. Również organizacja Heroes for Zero wskazuje, że w samej Brukseli był to już czwarty śmiertelny wypadek z udziałem radiowozu w ciągu pięciu lat.
Belgia – ofiary nastoletnie i młodzi dorośli.
Poprzednikiem sprawy Fabiana jest głośny wypadek z kwietnia 2020 r. w brukselskiej dzielnicy Anderlecht. 19-letni Adil zginął wówczas na skuterze, uderzając w policyjny radiowóz podczas próby ucieczki przed kontrolą drogową. Patrol chciał zatrzymać jego oraz kolegę, również jadącego skuterem, jednak młody kierowca podjął ucieczkę – po kilkuminutowym pościgu doszło do zderzenia, które okazało się śmiertelne. Sprawa Adila wywołała zamieszki w Anderlechcie, a decyzja sądu, by nie kierować przeciw funkcjonariuszom zarzutów karnych, została zaskarżona przez rodzinę ofiary. Kilka miesięcy wcześniej, w sierpniu 2019 r., w gminie Woluwe-Saint-Lambert doszło do podobnej tragedii – młody mężczyzna jadący skuterem próbował wymknąć się policyjnej kontroli i przypłacił to życiem (zginął na skutek kolizji). W tym samym roku 17-letni Mehdi Bouda poniósł śmierć potrącony przez policyjnego busa niedaleko dworca centralnego w Brukseli. Również i w tym przypadku w postępowaniu wyjaśniającym sąd odstąpił od oskarżenia policjantów, co rodzina zmarłego zaskarżyła do wyższej instancji. Cofając się do maja 2017 r., przypomnieć można dramatyczny finał pościgu w tunelu Bailli w Brukseli – zginęła wówczas para młodych narzeczonych, Ouassim Toumi (24 l.) i Sabrina El Bakkali (20 l.), gdy ich motocykl z pełną prędkością uderzył w policyjny radiowóz ustawiony w poprzek drogi. Po sześciu latach postępowań sąd uznał, że funkcjonariusze przekroczyli uprawnienia (ich działania były bardziej niebezpieczne niż przewinienie motocyklistów) – trzech policjantów biorących udział w tym pościgu zostało skazanych na kary więzienia bez zawieszenia. Sędzia argumentował m.in., że mundurowi dysponowali numerem rejestracyjnym uciekającego jednośladu i mogli zamiast ryzykownej gonitwy ustalić sprawcę po fakcie. Wyrok ten – choć zaskarżony przez związki zawodowe policji – zaostrzył debatę o granicach policyjnych pościgów.
Holandia i inne kraje sąsiednie.
Podobne wydarzenia notowane są także w Holandii, Francji czy Niemczech, gdzie coraz większą popularność zdobywają szybkie skutery i hulajnogi, a niektórzy użytkownicy podejmują ryzyko ucieczki przed kontrolą. W Holandii statystyki wskazują, że średnio ok. 5 śmiertelnych wypadków rocznie wiąże się z udziałem policji w ruchu drogowym (pościgi lub interwencje) – poziom ten utrzymuje się od lat na zbliżonym poziomie. Tylko w ciągu jednego tygodnia listopada 2019 r. w Holandii doszło do dwóch poważnych zdarzeń: w miejscowości Berghem skradziony samochód, ścigany przez policję, wjechał na przejazd kolejowy i został staranowany przez pociąg – zginęło dwóch uciekających sprawców. Kilka dni później inny kierowca, próbujący umknąć patrolowi drogowego w przygranicznym Eersel, rozbił się na zakręcie tuż po przekroczeniu granicy z Belgią – jego samochód dachował, a 32-letni uciekinier poniósł śmierć na miejscu. Z kolei we Francji policyjne statystyki odnotowują narastającą liczbę przypadków niepodporządkowania się kontroli. Średnio dochodzi tam do ok. 25,7 tys. odmów zatrzymania rocznie (średnia z lat 2016–2023), przy czym aż 75% sprawców takich incydentów stanowią ludzie młodzi w wieku 15–29 lat. Głośna stała się we Francji sprawa 17-letniego Nahela Merzouka, zastrzelonego w 2023 r. przez policjanta podczas próby ucieczki samochodem – wydarzenie to wywołało falę protestów i zwróciło uwagę całej Europy na problem ryzykownych pościgów za nieletnimi. Choć okoliczności różnią się w poszczególnych krajach, wspólnym mianownikiem tych zdarzeń są trudne decyzje podejmowane w ułamkach sekund przez ścigających policjantów oraz wysokie ryzyko, jakie takie gonitwy niosą dla wszystkich uczestników ruchu i postronnych osób.
Policyjny dylemat: kontynuować czy przerwać pościg?
Opisane przypadki uwypuklają dylemat, przed jakim staje policja: czy kontynuować pościg za uciekającym kierowcą, narażając życie ściganego, funkcjonariuszy i postronnych, czy też przerwać go w imię bezpieczeństwa – ryzykując jednak, że sprawca zbiegnie i poczuje się bezkarny. W belgijskich i holenderskich służbach kwestie te są przedmiotem rosnących kontrowersji. – „Ranni lub zabici w trakcie policyjnych pościgów to niestety nie wyjątki” – przyznaje wprost Bruzz, stołeczny portal informacyjny. Belgijskie prawo wymaga od funkcjonariuszy zachowania zasady proporcjonalności – ustawa o policji (art. 37) stanowi, że użycie środków przymusu musi być konieczne i współmierne do sytuacji. Krytycy wskazują, że w przypadku Fabiana zasada ta mogła zostać złamana: „Pościg za dzieckiem na hulajnodze nie był ani konieczny, ani w żadnym razie proporcjonalny do przewinienia” – ocenia adwokat Joke Callewaert, reprezentująca rodziny ofiar w kilku podobnych sprawach. – „Nawet jeśli 11-latek nie powinien jeździć na hulajnodze, można było co najwyżej dać mu mandat – dziecko w parku nie stanowiło zagrożenia. Nieusłuchanie polecenia nie może oznaczać pozwolenia na wydanie wyroku śmierci”. Z kolei Sven Mary, obrońca występujący w procesach zarówno po stronie policjantów, jak i rodzin poszkodowanych (m.in. w sprawie Adila oraz Mehdiego), podkreśla, że obowiązkiem każdego uczestnika ruchu jest podporządkować się poleceniom policji – odmowa zatrzymania rodzi „szczególne konsekwencje”, bo funkcjonariusz nigdy nie wie, kogo tak naprawdę ściga ani jakie potencjalnie poważne przestępstwo próbuje udaremnić. „Jeśli policja każe ci się zatrzymać, to musisz to zrobić” – przypomina adwokat Mary, wskazując, że wielu uciekających ma na sumieniu inne czyny (np. jadą skradzionym pojazdem, przewożą niedozwolone przedmioty), a za kaskiem czy szybą kryje się tożsamość nieznana ścigającemu.
Ryzyko bezkarności vs. ryzyko tragedii.
Argument podnoszony przez stronę policyjną to obawa, że zaniechanie pościgu rozzuchwali potencjalnych sprawców. – „Jeżeli pościgi miałyby być zakazane, policjanci staliby się jedynie świadkami przestępstw. Spisać numery rejestracyjne i spisać protokół – czy tego oczekuje społeczeństwo?” – pyta retorycznie Sylvie Evenepoel, szefowa brukselskiego oddziału związku VSOA, zrzeszającego funkcjonariuszy. Inny przedstawiciel policji, Marc-Margy Durant ze związków zawodowych NSPV, zaznacza, że tablice rejestracyjne to nie panaceum: pojazd może być kradziony lub używany nie przez właściciela, a czekanie z interwencją pozwoli zbiegowi zatrzeć ślady przestępstwa. Każdy pościg to zatem wyścig z czasem – dla policjanta jest to kilka sekund adrenaliny, w których musi ocenić „opłacalność” i bezpieczeństwo dalszej pogoni, podczas gdy – jak zauważają mundurowi – „później sąd rozkłada taką decyzję na czynniki pierwsze przez sześć lat”.
Brak jasnych wytycznych.
Zarówno strona społeczna, jak i policyjna zgadzają się co do jednego: potrzebne są czytelne zasady i szkolenia dotyczące pościgów. – „W jakich okolicznościach można rozpocząć pościg albo kiedy trzeba go przerwać? Te ustalenia nie są dziś wystarczająco klarowne” – przyznaje Marc-Margy Durant z NSPV, apelując do władz o wypracowanie jednolitej polityki. Podobnego zdania są prawnicy ofiar, domagający się nawet odgórnej ustawy regulującej pościgi, by funkcjonariusze mieli jasne kryteria działania. – „Policjanci o wiele lepiej wiedzą dziś, kiedy wolno im użyć broni palnej, niż kiedy wolno im rozpocząć pościg” – zauważa Jacques Gorteman, dyrektor brukselskiej szkoły policyjnej. Zwraca on uwagę, że pogoni za uciekającym pojazdem często towarzyszy tzw. „tunelowe widzenie” – zawężenie percepcji wskutek stresu, przez które funkcjonariusz skupia się wyłącznie na dogonieniu uciekiniera, ignorując rosnące niebezpieczeństwo. Gorteman postuluje większą rolę policyjnych dyżurnych (centrów operacyjnych) w nadzorowaniu pościgów – to oficer dyżurny, mając szerszy ogląd sytuacji, mógłby wydać polecenie przerwania obławy, gdy ryzyko staje się zbyt duże. Eksperci ds. bezpieczeństwa sugerują też wprowadzenie mechanizmu analizy ex post: każda policyjna interwencja połączona z pościgiem powinna być szczegółowo przeanalizowana pod kątem zasadności i proporcjonalności, aby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Niektórzy wskazują na braki w szkoleniu – obecnie wielu belgijskich policjantów nie przechodzi praktycznych ćwiczeń z techniki jazdy w warunkach pościgu.
Tragiczna śmierć 11-letniego Fabiana stała się katalizatorem debaty o granicach policyjnych pościgów za użytkownikami lekkich pojazdów. Analiza serii podobnych wypadków w Belgii, Holandii czy Francji pokazuje, że problem ma charakter systemowy – z jednej strony stoi potrzeba egzekwowania prawa i zapobiegania ucieczkom (by nie tworzyć poczucia bezkarności), z drugiej zaś konieczność ochrony życia i zdrowia uczestników pościgu oraz przypadkowych osób postronnych. Eksperci podkreślają, że każdy przypadek należy oceniać indywidualnie pod kątem proporcjonalności: pościg za groźnym przestępcą może być uzasadniony, ale gonienie dziecka czy sprawcy drobnego wykroczenia w gęsto zaludnionym obszarze – już nie. Kluczem wydaje się opracowanie przejrzystych procedur, dzięki którym policjanci w terenie będą lepiej przygotowani do podejmowania tych trudnych decyzji w ułamku sekundy. Dopóki jednak takich wytycznych brak, każde włączenie syren i rozpoczęcie pościgu pozostaje balansowaniem między obowiązkiem egzekwowania prawa a odpowiedzialnością za bezpieczeństwo publiczne.