Minister spraw zagranicznych Maxime Prévot odniósł się do kontrowersyjnych słów premiera Barta De Wevera, podkreślając, że kwestia ewentualnego aresztowania izraelskiego premiera na terytorium Belgii nie była tematem żadnych rządowych dyskusji.
Premier Bart De Wever wywołał burzę polityczną, gdy w czwartkowy wieczór zasugerował publicznie, że nie ma pewności, czy Binjamin Netanjahu zostałby zatrzymany na terytorium Belgii, pomimo wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny nakazu aresztowania. Następnego dnia minister spraw zagranicznych Maxime Prévot, reprezentujący partię Les Engagés, wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzami „La Dernière Heure”, że stwierdzenia szefa rządu nie były przedmiotem żadnych wewnętrznych konsultacji rządowych.
„Belgia niezmiennie wspiera Międzynarodowy Trybunał Karny i zasady prawa międzynarodowego. Potencjalne zatrzymanie pana Netanjahu na belgijskim terytorium stanowiłoby decyzję prawną, która – ze względu na konstytucyjny rozdział władz – nie leży w gestii rządu” – wyjaśnił Prévot.
Zdecydowana reakcja lewicowej opozycji
Wypowiedź premiera De Wevera spotkała się z natychmiastową i ostrą krytyką ze strony ugrupowań opozycyjnych. Lewica zażądała wyjaśnień od rządu federalnego.
Przewodniczący Partii Socjalistycznej Paul Magnette nie pozostawił wątpliwości co do stanowiska swojego ugrupowania, publikując na platformie X jednoznaczny komunikat: „Bart De Wever kwestionuje, czy Belgia zatrzymałaby Netanjahu na swoim terytorium. Ja nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Kiedy wydawany jest międzynarodowy nakaz aresztowania, kiedy międzynarodowy wymiar sprawiedliwości zabiera głos, Belgia musi odpowiedzieć: jesteśmy gotowi. Bez dwuznaczności. Netanjahu ponosi odpowiedzialność za śmierć dziesiątków tysięcy osób, w tym kobiet i dzieci, za panujący głód i metodyczne niszczenie Gazy. Sprawiedliwość międzynarodowa nie może działać wybiórczo – musi obowiązywać wszystkich. To nie tylko zobowiązanie prawne, ale też moralne”.
Równie stanowcze stanowisko zajęli przedstawiciele partii Ecolo. Samuel Cogolati, współprzewodniczący ugrupowania, przypomniał o historycznej roli Belgii w tworzeniu Międzynarodowego Trybunału Karnego, kierując jednocześnie bezpośrednie pytanie do ministra spraw zagranicznych: „Pytam z całą powagą Maxime’a Prévota: czy również Pan zamierza współuczestniczyć w łamaniu prawa? Czy zdradzi Pan nasze międzynarodowe zobowiązania? A może przywróci Pan do porządku partnerów koalicyjnych i będzie bronił tego, czym Belgia zawsze była – krajem szanującym prawo i sprawiedliwość, a nie wycieraczką dla zbrodniarzy wojennych?”
Wcześniej tego samego dnia Partia Pracy Belgii (PTB) również ostro skrytykowała słowa premiera, twierdząc, że takie deklaracje oznaczają de facto opowiedzenie się po stronie ludobójstwa. Ugrupowanie to domaga się natychmiastowego zwołania komisji spraw zagranicznych w Izbie Reprezentantów, natomiast socjaliści zapowiedzieli złożenie formalnej interpelacji podczas najbliższego posiedzenia plenarnego.
Do tej pory oficjalne stanowisko belgijskiego rządu było jednoznaczne – Belgia respektuje i wykonuje nakazy aresztowania wydane przez MTK, co minister Prévot potwierdził zresztą podczas parlamentarnego wystąpienia 26 lutego. Słowa premiera De Wevera wywołały jednak zamieszanie w koalicji rządowej. Partia Reforma Liberalna (MR) zdaje się popierać premiera w tej kwestii. Jej przewodniczący Georges-Louis Bouchez, zapytany przez dziennik „La Dernière Heure”, podkreślił konieczność zachowania zasady proporcjonalności i wyraził opinię, że Belgia mogłaby interweniować wyłącznie w sytuacji, gdyby izraelski system sądowniczy okazał się niewydolny – co jego zdaniem obecnie nie ma miejsca.
„Oczywiście nie oznacza to, że należy przyznać Netanjahu immunitet. Musimy jednak rozważyć kwestię proporcjonalności. Netanjahu do tej pory nie został skazany. Mówimy tu jedynie o nakazie aresztowania wydanym przez MTK, bez wcześniejszego wyroku skazującego. Nakaz aresztowania wydaje się zwykle wtedy, gdy dana osoba odmawia stawienia się przed sądem, czego w tym przypadku nie udowodniono. Jeśli oczekujemy formalnego skazania izraelskiego premiera za naruszenie prawa międzynarodowego, powinniśmy poczekać na wydanie wyroku” – stwierdził Bouchez.