Zaniepokojeni nauczyciele zwracają uwagę na poważne braki w zasobie słownictwa wśród uczniów. Problem, który kiedyś dotyczył nielicznych, dziś staje się powszechny i wpływa na zdolność dzieci do rozumienia, komunikacji oraz nauki. Normy językowe mówią, że sześciolatek powinien znać około 2000 słów, a kończąc szkołę podstawową, liczba ta powinna wzrosnąć do 6000. Tymczasem praktyka pokazuje, że dzieci coraz częściej pozostają w tyle.
Proste słowa, wielki problem
Céline, nauczycielka z ponad 20-letnim doświadczeniem, prowadzi w swojej klasie ćwiczenia polegające na codziennym omawianiu „słowa dnia”. „Zauważam, że uczniowie mają ogromne trudności z wyjaśnieniem znaczenia nawet najprostszych wyrazów” – przyznaje. Problem jest równie widoczny w starszych klasach. Anne, która przez 45 lat pracowała z uczniami szkoły podstawowej, opowiada: „Miałam dzieci, które nie wiedziały, co oznaczają słowa takie jak 'koronka’ czy 'altana’. Wydaje się, że ich świat językowy jest coraz bardziej ograniczony”.
W szkołach średnich sytuacja nie wygląda lepiej. Jedna z nauczycielek wyznaje, że starsi uczniowie często pytają o znaczenie takich słów jak „marzec”, „skalisty” czy „dialekt”. „Brakuje im precyzji językowej, a ich zasób słów jest naprawdę ubogi” – dodaje.
Wpływ środowiska i technologii
Nauczyciele wskazują, że szczególnie trudności mają dzieci z rodzin o niższym statusie socjoekonomicznym, gdzie język używany na co dzień jest mniej bogaty. „W wielu przypadkach francuski nie jest ich pierwszym językiem, co wpływa na ograniczone zasoby słownictwa” – tłumaczy Nadia, nauczycielka w szkole średniej.
Do tego dochodzi wpływ technologii. „Dzieci spędzają coraz więcej czasu przed ekranami. Rodzice nie opowiadają im już historii, a rozmowy zastępuje telewizja czy gry wideo” – zauważa Anne. „To w rozmowach z dorosłymi i w aktywnościach takich jak czytanie czy wspólne gry językowe dzieci budują swój język” – podkreśla.
Nie tylko technologia winna
Niektórzy pedagodzy podchodzą do problemu bardziej kompleksowo. „Nie chodzi tylko o ekrany, ale o sposób, w jaki z nich korzystamy” – wyjaśnia Nadia. „Jeśli technologia stanie się narzędziem do odkrywania kultury i języka, może być cennym wsparciem w rozwoju dzieci”.
Jak zaradzić kryzysowi językowemu?
Zdaniem nauczycieli kluczem jest większe zaangażowanie rodziców w rozwój językowy dzieci. Czytanie książek, opowiadanie historii i zachęcanie do rozmowy mogą skutecznie wzbogacić słownictwo najmłodszych. Równie ważne jest jednak wsparcie systemowe – szkoły powinny stawiać na różnorodne metody nauczania, które pozwolą uczniom lepiej rozwijać swoje umiejętności językowe.
Ten kryzys w komunikacji wymaga działań na wielu poziomach – od rodziny, przez szkołę, aż po zmiany w podejściu do edukacji językowej. „Bogaty język to klucz do sukcesu w edukacji i w życiu. Nie możemy pozwolić, by nasze dzieci go traciły” – apelują nauczyciele.